poniedziałek, 18 kwietnia 2011

mystery no more!

Dziwny dzień dziś miałem. Wyszedłem z domu -to już coś, zakupy (ciuchy robocze, fajki etc). Przygotowania do wyjazdu. Czuje się dziwnie. Przyzwyczaiłem się do moich 4 ścian. Jest tu nudno ale swojsko. Teraz będę musiał zmienić ponownie własne przyzwyczajenia.
Mimo wszystko cieszę się na wyjazd. Nareszcie się stąd wyrwę, z zapyziałego miejsca bez perspektyw i przyszłości. Zbieram muzykę na najbliższe 5miesięcy. Już nie ściągam filmów, bo kto je obejrzy? Do dziś przez ostatnie 2/3 tygodnie pobrałem ok 50 filmów, kilka gier, łącznie grubo ponad 100GB danych. Imponujące.
Dziś już nie będę nic robić. Skończę pisać posta i kładę się do łóżka. Poczytam jeszcze Alchemika -P.Coelho i lulu. Wciągnęła mnie ta książka bez reszty. Dawno nie miałem dobrej książki, które tak bardzo lubię. Kiedy będę już pracować tutaj w kraju to przynajmniej raz w miesiącu będę kupować nową książkę, chyba że nie zdążę przeczytać poprzedniej.

Teraz coś do Ciebie...
Jestem ostatnią osobą, która ucieka się do paniki. Kiedy sytuacja zmusza, to stoję twardo na ziemi, a kiedy pozwala odpływam w marzeniach. Wiesz, że tak jest. Dlatego mimo, że się martwię, to wiem, że Twoje omdlenia są spowodowane przemęczeniem, brakiem snu, odpoczynku, stresem w domu i/lub w szkole. Wiem, że wszystko będzie dobrze, że to nić poważnego i że szybko wrócisz do siebie, fizycznie, psychicznie oraz mentalnie. Czekam na wiadomość od Ciebie rano co powiedział Ci lekarz. Jestem dobrej myśli. Napiszesz prawda? Wiesz, że się martwię.
Poza tym...
Dziś wynikło dziwne nieporozumienie. Opowiedziałem Ci wszystko, więc nie będę już tu marnować tuszu.
No more any mystery! -pamiętasz kiedy powiedziałem Ci, że wyjeżdżam już w tą środe? Miałem niesamowitą przyjemność Ci to powiedzieć, a Twoje zaskoczenie dało mi wiele satysfakcji.
Było to czymś odległym, na tyle, że stało się niemożliwym, aż tu nagle BACH! Spadło nagle. Smuci mnie to, że dopiero teraz pokazałaś, że tęsknisz, tj byś dopiero teraz uświadomiła sobie, że mnie już tu nie będzie, że nie odpiszę Ci na smsa, a całkiem prawdopodobne, że nie napisze nawet posta na tym blogu.
Dopiero kiedy się dowiedziałaś, że wkrótce wyjeżdżam powiedziałaś "tęsknie. kocham". Wczoraj nad ranem kiedy potrzebowałaś usłyszeć, że kocham, że również tęsknie, nie dostałaś tego, mimo, że tak jest.
Dowiedziałaś się jak to jest potrzebować, jak to jest próbować coś zmienić ze wszystkich sił na marne. Dowiedziałaś się jak bardzo ja potrzebowałem Ciebie, pozostawiony na pastwę moich własnych demonów.
Złości mnie to. Tyle razy próbowałem przemówić Ci, że niebawem nadejdzie rozłąka. Bezskutecznie. Wtedy dotarł fakt i mnie obudziłaś. Nie mam Ci za złe, że mnie obudziłaś. Mam Ci za złe Twoją reakcje, kiedy ja potrzebowałem. Ja widzę przed oczami Twoją wiadomość "Ja pierdziele! Jest 10 rano! Wydaje mi się, że jasne było to, że nie piszemy. Więc o co teraz chodzi?!". Dlatego byłem zimny, tj ten poranek, który towarzyszył naszej rozmowie. Zbyt późno otworzyłaś oczy, by zobaczyć nasze rozstanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz