zaraz padnę ze zmęczenia. Czekam na busa. Pełen żalu tych wszystkich pustych dni.
Kocham, kocham, kocham!
2548!
/
\
3
!
:*
wtorek, 19 kwietnia 2011
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
mystery no more!
Dziwny dzień dziś miałem. Wyszedłem z domu -to już coś, zakupy (ciuchy robocze, fajki etc). Przygotowania do wyjazdu. Czuje się dziwnie. Przyzwyczaiłem się do moich 4 ścian. Jest tu nudno ale swojsko. Teraz będę musiał zmienić ponownie własne przyzwyczajenia.
Mimo wszystko cieszę się na wyjazd. Nareszcie się stąd wyrwę, z zapyziałego miejsca bez perspektyw i przyszłości. Zbieram muzykę na najbliższe 5miesięcy. Już nie ściągam filmów, bo kto je obejrzy? Do dziś przez ostatnie 2/3 tygodnie pobrałem ok 50 filmów, kilka gier, łącznie grubo ponad 100GB danych. Imponujące.
Dziś już nie będę nic robić. Skończę pisać posta i kładę się do łóżka. Poczytam jeszcze Alchemika -P.Coelho i lulu. Wciągnęła mnie ta książka bez reszty. Dawno nie miałem dobrej książki, które tak bardzo lubię. Kiedy będę już pracować tutaj w kraju to przynajmniej raz w miesiącu będę kupować nową książkę, chyba że nie zdążę przeczytać poprzedniej.
Teraz coś do Ciebie...
Jestem ostatnią osobą, która ucieka się do paniki. Kiedy sytuacja zmusza, to stoję twardo na ziemi, a kiedy pozwala odpływam w marzeniach. Wiesz, że tak jest. Dlatego mimo, że się martwię, to wiem, że Twoje omdlenia są spowodowane przemęczeniem, brakiem snu, odpoczynku, stresem w domu i/lub w szkole. Wiem, że wszystko będzie dobrze, że to nić poważnego i że szybko wrócisz do siebie, fizycznie, psychicznie oraz mentalnie. Czekam na wiadomość od Ciebie rano co powiedział Ci lekarz. Jestem dobrej myśli. Napiszesz prawda? Wiesz, że się martwię.
Poza tym...
Dziś wynikło dziwne nieporozumienie. Opowiedziałem Ci wszystko, więc nie będę już tu marnować tuszu.
No more any mystery! -pamiętasz kiedy powiedziałem Ci, że wyjeżdżam już w tą środe? Miałem niesamowitą przyjemność Ci to powiedzieć, a Twoje zaskoczenie dało mi wiele satysfakcji.
Było to czymś odległym, na tyle, że stało się niemożliwym, aż tu nagle BACH! Spadło nagle. Smuci mnie to, że dopiero teraz pokazałaś, że tęsknisz, tj byś dopiero teraz uświadomiła sobie, że mnie już tu nie będzie, że nie odpiszę Ci na smsa, a całkiem prawdopodobne, że nie napisze nawet posta na tym blogu.
Dopiero kiedy się dowiedziałaś, że wkrótce wyjeżdżam powiedziałaś "tęsknie. kocham". Wczoraj nad ranem kiedy potrzebowałaś usłyszeć, że kocham, że również tęsknie, nie dostałaś tego, mimo, że tak jest.
Dowiedziałaś się jak to jest potrzebować, jak to jest próbować coś zmienić ze wszystkich sił na marne. Dowiedziałaś się jak bardzo ja potrzebowałem Ciebie, pozostawiony na pastwę moich własnych demonów.
Złości mnie to. Tyle razy próbowałem przemówić Ci, że niebawem nadejdzie rozłąka. Bezskutecznie. Wtedy dotarł fakt i mnie obudziłaś. Nie mam Ci za złe, że mnie obudziłaś. Mam Ci za złe Twoją reakcje, kiedy ja potrzebowałem. Ja widzę przed oczami Twoją wiadomość "Ja pierdziele! Jest 10 rano! Wydaje mi się, że jasne było to, że nie piszemy. Więc o co teraz chodzi?!". Dlatego byłem zimny, tj ten poranek, który towarzyszył naszej rozmowie. Zbyt późno otworzyłaś oczy, by zobaczyć nasze rozstanie.
Mimo wszystko cieszę się na wyjazd. Nareszcie się stąd wyrwę, z zapyziałego miejsca bez perspektyw i przyszłości. Zbieram muzykę na najbliższe 5miesięcy. Już nie ściągam filmów, bo kto je obejrzy? Do dziś przez ostatnie 2/3 tygodnie pobrałem ok 50 filmów, kilka gier, łącznie grubo ponad 100GB danych. Imponujące.
Dziś już nie będę nic robić. Skończę pisać posta i kładę się do łóżka. Poczytam jeszcze Alchemika -P.Coelho i lulu. Wciągnęła mnie ta książka bez reszty. Dawno nie miałem dobrej książki, które tak bardzo lubię. Kiedy będę już pracować tutaj w kraju to przynajmniej raz w miesiącu będę kupować nową książkę, chyba że nie zdążę przeczytać poprzedniej.
Teraz coś do Ciebie...
Jestem ostatnią osobą, która ucieka się do paniki. Kiedy sytuacja zmusza, to stoję twardo na ziemi, a kiedy pozwala odpływam w marzeniach. Wiesz, że tak jest. Dlatego mimo, że się martwię, to wiem, że Twoje omdlenia są spowodowane przemęczeniem, brakiem snu, odpoczynku, stresem w domu i/lub w szkole. Wiem, że wszystko będzie dobrze, że to nić poważnego i że szybko wrócisz do siebie, fizycznie, psychicznie oraz mentalnie. Czekam na wiadomość od Ciebie rano co powiedział Ci lekarz. Jestem dobrej myśli. Napiszesz prawda? Wiesz, że się martwię.
Poza tym...
Dziś wynikło dziwne nieporozumienie. Opowiedziałem Ci wszystko, więc nie będę już tu marnować tuszu.
No more any mystery! -pamiętasz kiedy powiedziałem Ci, że wyjeżdżam już w tą środe? Miałem niesamowitą przyjemność Ci to powiedzieć, a Twoje zaskoczenie dało mi wiele satysfakcji.
Było to czymś odległym, na tyle, że stało się niemożliwym, aż tu nagle BACH! Spadło nagle. Smuci mnie to, że dopiero teraz pokazałaś, że tęsknisz, tj byś dopiero teraz uświadomiła sobie, że mnie już tu nie będzie, że nie odpiszę Ci na smsa, a całkiem prawdopodobne, że nie napisze nawet posta na tym blogu.
Dopiero kiedy się dowiedziałaś, że wkrótce wyjeżdżam powiedziałaś "tęsknie. kocham". Wczoraj nad ranem kiedy potrzebowałaś usłyszeć, że kocham, że również tęsknie, nie dostałaś tego, mimo, że tak jest.
Dowiedziałaś się jak to jest potrzebować, jak to jest próbować coś zmienić ze wszystkich sił na marne. Dowiedziałaś się jak bardzo ja potrzebowałem Ciebie, pozostawiony na pastwę moich własnych demonów.
Złości mnie to. Tyle razy próbowałem przemówić Ci, że niebawem nadejdzie rozłąka. Bezskutecznie. Wtedy dotarł fakt i mnie obudziłaś. Nie mam Ci za złe, że mnie obudziłaś. Mam Ci za złe Twoją reakcje, kiedy ja potrzebowałem. Ja widzę przed oczami Twoją wiadomość "Ja pierdziele! Jest 10 rano! Wydaje mi się, że jasne było to, że nie piszemy. Więc o co teraz chodzi?!". Dlatego byłem zimny, tj ten poranek, który towarzyszył naszej rozmowie. Zbyt późno otworzyłaś oczy, by zobaczyć nasze rozstanie.
niedziela, 17 kwietnia 2011
Pozwól, że odpowiem na Twoje posty...
-Raz w ciągu naszego związku zaistniała sytuacja, gdzie seks był priorytetem. Przeprosiłem Cie za to i żałowałem, że tak się zdarzyło. Nigdy więcej się to nie powtórzyło. Zatem pytam czy dałem kiedykolwiek Ci powody byś pomyślała, że to czego teraz pragnę to seks?! Czasami mnie przeceniasz, a dziś mnie nie doceniłaś. Potrzebowałem się przytulić, położyć przy Tobie, zasnąć i się obudzić, pocałować. Byłaś u mnie. Co zastałaś? Bałagan i smród. Ja też nie byłem świeży. Czy pokój wyglądał jak bym w nim przyjmował gości lub się ich spodziewał?! Na jakiej podstawie określasz czy wrócił syndrom czy nie? Bo wszystko mówi co innego!!!
-Ważne jest Twoje szczęście. Co dziś jest Twoim szczęściem?
-Nie będę zły. Wole przeczytać najgorsza prawdę.
-Pamiętaj co mi obiecałaś...
-A więc jadę, nie żałujesz, że nie spędziliśmy więcej czasu razem kiedy było to możliwe?
I don't know you anymore.
cheers.
-Raz w ciągu naszego związku zaistniała sytuacja, gdzie seks był priorytetem. Przeprosiłem Cie za to i żałowałem, że tak się zdarzyło. Nigdy więcej się to nie powtórzyło. Zatem pytam czy dałem kiedykolwiek Ci powody byś pomyślała, że to czego teraz pragnę to seks?! Czasami mnie przeceniasz, a dziś mnie nie doceniłaś. Potrzebowałem się przytulić, położyć przy Tobie, zasnąć i się obudzić, pocałować. Byłaś u mnie. Co zastałaś? Bałagan i smród. Ja też nie byłem świeży. Czy pokój wyglądał jak bym w nim przyjmował gości lub się ich spodziewał?! Na jakiej podstawie określasz czy wrócił syndrom czy nie? Bo wszystko mówi co innego!!!
-Ważne jest Twoje szczęście. Co dziś jest Twoim szczęściem?
-Nie będę zły. Wole przeczytać najgorsza prawdę.
-Pamiętaj co mi obiecałaś...
-A więc jadę, nie żałujesz, że nie spędziliśmy więcej czasu razem kiedy było to możliwe?
I don't know you anymore.
cheers.
sobota, 16 kwietnia 2011
czas przemija
Tyle rzeczy mam Ci do zarzucenia.
Czas przemija, a wraz z nią nasza miłość.
Na własne życzenie.
Chciałem z Tobą porozmawiać na temat mojego wyjazdu. Skoro się przedłuża to powinniśmy spędzić ze sobą maksymalnie najwięcej czasu. Korzystać z tego, że wciąż możemy na siebie patrzeć, przytulać, dotykać...
Żyć każdym dniem, bo może okazać się że jest ostatnim. -dosłownie.
Twoja wiadomość "wydaje mi się, że jasne było to, że nie piszemy.", to znowu nie Ty. Ja nie kocham tej dziewczyny, kocham tą która pisała "mój niedzwiadkowaty niedzwiadku"!
Określ się dziewczyno nim będzie za późno. Zdecyduj: kochasz/nie kochasz? Chcesz/nie chcesz być ze mną?
Nie ma "później", nie ma "nie wiem", nie ma "czas pokaże"! Bo nie ma czasu.
Czas przemija, a wraz z nią nasza miłość.
Na własne życzenie.
Chciałem z Tobą porozmawiać na temat mojego wyjazdu. Skoro się przedłuża to powinniśmy spędzić ze sobą maksymalnie najwięcej czasu. Korzystać z tego, że wciąż możemy na siebie patrzeć, przytulać, dotykać...
Żyć każdym dniem, bo może okazać się że jest ostatnim. -dosłownie.
Twoja wiadomość "wydaje mi się, że jasne było to, że nie piszemy.", to znowu nie Ty. Ja nie kocham tej dziewczyny, kocham tą która pisała "mój niedzwiadkowaty niedzwiadku"!
Określ się dziewczyno nim będzie za późno. Zdecyduj: kochasz/nie kochasz? Chcesz/nie chcesz być ze mną?
Nie ma "później", nie ma "nie wiem", nie ma "czas pokaże"! Bo nie ma czasu.
środa, 13 kwietnia 2011
2/3
jestem już zmęczony. Fizycznie. Choć cały dzień nic nie robiłem. Co prawda spałem kilka godzin, wiec może to jest powodem mojego zmęczenia.
Dzisiaj przeczytałaś wszystkie posty. Wysłałem Ci adres bloga. Wcześniej niż planowałem, no ale cóż, taki już jestem.
Chce Ci podziękować, że przyjechałaś. Kiedy zobaczyłem Cie w swoich drzwiach miałem ochotę rzucić się by Cie przytulić. Dało mi to spotkanie wiele wiary. Chce już jechać. Chcę już wrócić. Szczerze mówiąc jeszcze nie pojechałem, a już nie mogę się doczekać powrotu.
Zatem była to część druga naszego pożegnania, przed nami jeszcze tylko jedno, tuż przed samym wyjazdem. Tego też nie mogę się doczekać by znów Cię ujrzeć...
Dzisiaj przeczytałaś wszystkie posty. Wysłałem Ci adres bloga. Wcześniej niż planowałem, no ale cóż, taki już jestem.
Chce Ci podziękować, że przyjechałaś. Kiedy zobaczyłem Cie w swoich drzwiach miałem ochotę rzucić się by Cie przytulić. Dało mi to spotkanie wiele wiary. Chce już jechać. Chcę już wrócić. Szczerze mówiąc jeszcze nie pojechałem, a już nie mogę się doczekać powrotu.
Zatem była to część druga naszego pożegnania, przed nami jeszcze tylko jedno, tuż przed samym wyjazdem. Tego też nie mogę się doczekać by znów Cię ujrzeć...
wtorek, 12 kwietnia 2011
(bez tematu)
I komu teraz będzie zależeć? Kto będzie się teraz starać? Powiem tylko, że nadal mam nadzieję, choć nie znam Cie już i w ogóle nie podoba mi się Twoje nowe "Ty", to wierzę że wróci moja mała Emily. Wierzę, że przyjdzie jeden taki dzień, kiedy popatrzymy na siebie, serca ponowie zabiją jednym rytmem, a wtedy wróci wszystko z powrotem. Gdzie nasze myśli będą iść w jednym kierunku, wierzę, że to co się wydarzy, a raczej że się nie wydarzy nic, co ostatecznie pogrzebie nasze dusze które niejednokrotnie raniliśmy, bo chwil, które sprawiały nam niebo było znacznie więcej.
Wiem, że przyjdzie taki dzień "sądu ostatecznego" ważący nasze przyszłe dni.
Przyjdzie też dzień, kiedy przyślę Ci link do tego badziewnego bloga i przeczytasz wszystko. Wiem, że przeczytasz. Dlatego Ci go wyślę. Może Ci się nie spodobać wiele, ale takie uczucia i emocje mi towarzyszyły w danych momentach, a to one kierowały moimi palcami po klawiaturze...
Wiem, że przyjdzie taki dzień "sądu ostatecznego" ważący nasze przyszłe dni.
Przyjdzie też dzień, kiedy przyślę Ci link do tego badziewnego bloga i przeczytasz wszystko. Wiem, że przeczytasz. Dlatego Ci go wyślę. Może Ci się nie spodobać wiele, ale takie uczucia i emocje mi towarzyszyły w danych momentach, a to one kierowały moimi palcami po klawiaturze...
?!
Dziś afera wynikła z tego, że powiedziałem pewnej osobie o tym, że nie jestem już w związku z Em. i że w sierpniu pojedziemy nad morze, choć co do tego polemizowałbym, ale sami się przekonacie co mam na myśli.
Wszelkie mosty zburzyłeś powiedziała. To że nie jesteśmy już razem to jest fakt a nie tajemnica. Po co zatem zakończyła ten związek skoro ma to być tajemnicą. Przy wszystkich mamy grać parę, kiedy już od dawna nie jesteśmy razem?!
Co do wspólnego wyjazdu nad morze, które jest już nieaktualne przez anulowanie tego przez Emilię, było tak, że rozmawialiśmy służbowo i każdy temat był już prawie zakończony, z rozmowy wynikło, że nie jestem już z Emilom i mój kompan rozmowy rzucił hasłem, że i tak będziemy razem, bo to widać. A ja na to -cytuje: "no i tak pojedziemy nad morze.". Tyle! Rozmowa na jej temat w tym momencie zakończyła się moimi słowami "nie rozmawiajmy na ten temat.".
Ale dobrze. Niech tak będzie, skoro tego chce, ja jej do niczego nie mogę zmusić.
Spotkaliśmy się wczoraj. Tzw "cz. 1 naszego pożegnania". Drugiej już nie będzie. Też mam już dosyć. Nie mam siły. Ona już nie jest tym samym człowiekiem, w którym się zakochałem. Zmieniła się. Nie znam już jej. Obcość.
Wszelkie mosty zburzyłeś powiedziała. To że nie jesteśmy już razem to jest fakt a nie tajemnica. Po co zatem zakończyła ten związek skoro ma to być tajemnicą. Przy wszystkich mamy grać parę, kiedy już od dawna nie jesteśmy razem?!
Co do wspólnego wyjazdu nad morze, które jest już nieaktualne przez anulowanie tego przez Emilię, było tak, że rozmawialiśmy służbowo i każdy temat był już prawie zakończony, z rozmowy wynikło, że nie jestem już z Emilom i mój kompan rozmowy rzucił hasłem, że i tak będziemy razem, bo to widać. A ja na to -cytuje: "no i tak pojedziemy nad morze.". Tyle! Rozmowa na jej temat w tym momencie zakończyła się moimi słowami "nie rozmawiajmy na ten temat.".
Ale dobrze. Niech tak będzie, skoro tego chce, ja jej do niczego nie mogę zmusić.
Spotkaliśmy się wczoraj. Tzw "cz. 1 naszego pożegnania". Drugiej już nie będzie. Też mam już dosyć. Nie mam siły. Ona już nie jest tym samym człowiekiem, w którym się zakochałem. Zmieniła się. Nie znam już jej. Obcość.
sobota, 9 kwietnia 2011
zagadka
Udaję się do pewnego miejsca.
Regularnie.
Na kilka dni i powrót.
W celach zarobkowych.
Do dużego miasta.
Mówię Ci, że tam jestem, ale musiałaś długo to ze mnie wyciągać.
Akceptujesz to.
Nie masz innego wyjścia.
Chcesz się postarać.
Proponujesz, że przyjedziesz.
Może romantyczny spacer?
Nic więcej.
Szczere chęci.
Co słyszysz?
-NIE!
Co sobie myślisz, kiedy za wszelką cenę nie pozwalam Ci mnie zobaczyć?
Nie mam konkretnego powodu, ani nic nie stoi Ci na przeszkodzie, ale jest jednak coś... Moje, niezmienne i twarde "NIE!".
Chodzi Ci po głowie pytanie "Co przede mną ukrywasz?"?
Oczywiście że tak! Nawet powiem Ci dlaczego takie oto pytanie Ci się nasuwa.
Ponieważ takie daję Ci podstawy!
Regularnie.
Na kilka dni i powrót.
W celach zarobkowych.
Do dużego miasta.
Mówię Ci, że tam jestem, ale musiałaś długo to ze mnie wyciągać.
Akceptujesz to.
Nie masz innego wyjścia.
Chcesz się postarać.
Proponujesz, że przyjedziesz.
Może romantyczny spacer?
Nic więcej.
Szczere chęci.
Co słyszysz?
-NIE!
Co sobie myślisz, kiedy za wszelką cenę nie pozwalam Ci mnie zobaczyć?
Nie mam konkretnego powodu, ani nic nie stoi Ci na przeszkodzie, ale jest jednak coś... Moje, niezmienne i twarde "NIE!".
Chodzi Ci po głowie pytanie "Co przede mną ukrywasz?"?
Oczywiście że tak! Nawet powiem Ci dlaczego takie oto pytanie Ci się nasuwa.
Ponieważ takie daję Ci podstawy!
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
historia
Poznacie dziś historie pewnego człowieka. Był kimś. Całkiem prawdopodobne ze dla kilku par oczu nadal jest wielka postacią, bo przecież to on uniósł jako pierwszy martwa głowę goliata śmiejąc mu się w twarz. To on pozwolił przyjść swym uczniom na gotowy posiłek, zasiąść przy nakrytym stole. Zatem ja się pytam, jakim prawem pozwalacie sobie na plądrowanie tego miejsca, które z taka nadzieją i starannością tworzył zanim jeszcze pojęliście o co tak naprawdę przy tym stole chodzi? Wierzcie mi, że nadal nie wiecie wszystkiego i nawet nie połowy tego co on wie. Kazał czuć się jak u siebie w domu, ale nie byście robili to co u siebie w domu!
Był człowiekiem dobrym, niezawistnym, życzliwym. Pomagał wam w potrzebie, nigdy nie zaznaliście przy nim mrozu ani deszczu. Służył dobra rada, wystarczyło przyjść i porozmawiać, ale wy wybraliście inna drogę, woleliście więcej z nim szczerze nie rozmawiać, nawet kiedy tego potrzebował, woleliście za plecami. Dal wam wsparcie gdy byliście w rozdarciu, lecz nikt mu nie pomógł wrócić do siebie, kiedy on się rozdarł, a teraz go straciliście. Być możne i na zawsze. Nie będzie odwrotu od jego decyzji, nie będzie "przebacz, wróć, potrzebujemy". Odpowie wam zimnym glosę ze pluliście na jego dłoń gdy on ja wyciągał w wasza stronę, wiec rękę schował do kieszeni, a stamtąd w waszym kierunku już jej nie wyciągnie. To nie on się zmienił, to wy ulegliście kolosalnym zmiana, które tak bardzo go bulą. Oddał dla was wszystko; przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, którą jak się sami przekonacie nie trwa wiecznie. Wspomni jeszcze swe słowa, które mówiły "przyjdzie koza do woza".
Moim zdaniem i tak wytrzymał długo. Pod presja, dzięki swej Nadziei, która pomagała mu stawić czoła problemom. Ale się załamał. Nie dal rady. Stracił wszystko. Wypalił się. To koniec. Wraz z jego Nadzieją zgasło jego światło. Najważniejsze miejsce przy stole pozostanie puste.
Był człowiekiem dobrym, niezawistnym, życzliwym. Pomagał wam w potrzebie, nigdy nie zaznaliście przy nim mrozu ani deszczu. Służył dobra rada, wystarczyło przyjść i porozmawiać, ale wy wybraliście inna drogę, woleliście więcej z nim szczerze nie rozmawiać, nawet kiedy tego potrzebował, woleliście za plecami. Dal wam wsparcie gdy byliście w rozdarciu, lecz nikt mu nie pomógł wrócić do siebie, kiedy on się rozdarł, a teraz go straciliście. Być możne i na zawsze. Nie będzie odwrotu od jego decyzji, nie będzie "przebacz, wróć, potrzebujemy". Odpowie wam zimnym glosę ze pluliście na jego dłoń gdy on ja wyciągał w wasza stronę, wiec rękę schował do kieszeni, a stamtąd w waszym kierunku już jej nie wyciągnie. To nie on się zmienił, to wy ulegliście kolosalnym zmiana, które tak bardzo go bulą. Oddał dla was wszystko; przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, którą jak się sami przekonacie nie trwa wiecznie. Wspomni jeszcze swe słowa, które mówiły "przyjdzie koza do woza".
Moim zdaniem i tak wytrzymał długo. Pod presja, dzięki swej Nadziei, która pomagała mu stawić czoła problemom. Ale się załamał. Nie dal rady. Stracił wszystko. Wypalił się. To koniec. Wraz z jego Nadzieją zgasło jego światło. Najważniejsze miejsce przy stole pozostanie puste.
niedziela, 3 kwietnia 2011
sen
Miałem dziś sen, który przyprawił mnie o szybsze tętno i złość. Wykańcza mnie już moja zazdrość. Tylko co jeśli to nie jest zazdrość tylko, albo aż miłość? Z drugiej strony czy jedno to nie to samo co drugie?
Otóż śniło mi się, że bylem gdzieś z z moja Em. na wakacjach, jechaliśmy w cztery osoby jakimś starym busem. Znalazł się tam również mój najlepszy kumpel Maciek, ale on nie odgrywał głównej roli w tym filmie. Był tam jeszcze jakiś gość o imieniu Bartek, który wykorzystywał każda chwile mojej nieobecności aby zbliżyć się do Emi, np kiedy wychodziłem do kibla, albo przerzucałem bagaże z kierowca busa. Kiedy wróciłem właśnie po układaniu bagaży, przez szybę zauważyłem ze koleś prawie leży na mojej dziewczyny kolanach. Kiedy pociągnąłem za klamkę typek zerwał się i ociekł na przednie siedzenie kolo kierowcy.
W kolejnej scenie przenieśliśmy się już do miasta. Podejrzewam że było to nasze rodzinne miasto (fikcyjne). Owy Bartek jechał samochodem do hotelu mojej Emilki, wiec postanowiłem jechać za nim. Śledziłem go jakiś czas, aż w końcu zatrzymał się przed hotelem i wbiegł do windy hotelowej. Ja pobiegłem schodami w górę. Spotkali się, a co gorsza byli umówieni. Wyszli przed hotel gdzie podsłuchiwałem ich rozmowy. On się wypytywał o mnie, kim dla niej jestem, czy mnie kocha etc. W śnie nie padło potwierdzenie miłości. Kiedy wyszedłem do niej z hotelu udawałem, że to przypadek że się spotkaliśmy. Powiedziała mi tylko, że między nami jest już wszystko skończone i odeszli trzymając się za ręce. W tym momencie się obudziłem z podwyższonym poziomem adrenaliny i rządzą krwi.
Co to może oznaczać? Tym bardziej, że za jakiś niedługi czas wyjeżdżam na 4/5 miesięcy za granice.
W śnie wypowiedziałem ciekawe zdanie. Zapytany o to skąd się tu wziąłem, odpowiedziałem że nie wiem, bo to przecież tylko sen.
Otóż śniło mi się, że bylem gdzieś z z moja Em. na wakacjach, jechaliśmy w cztery osoby jakimś starym busem. Znalazł się tam również mój najlepszy kumpel Maciek, ale on nie odgrywał głównej roli w tym filmie. Był tam jeszcze jakiś gość o imieniu Bartek, który wykorzystywał każda chwile mojej nieobecności aby zbliżyć się do Emi, np kiedy wychodziłem do kibla, albo przerzucałem bagaże z kierowca busa. Kiedy wróciłem właśnie po układaniu bagaży, przez szybę zauważyłem ze koleś prawie leży na mojej dziewczyny kolanach. Kiedy pociągnąłem za klamkę typek zerwał się i ociekł na przednie siedzenie kolo kierowcy.
W kolejnej scenie przenieśliśmy się już do miasta. Podejrzewam że było to nasze rodzinne miasto (fikcyjne). Owy Bartek jechał samochodem do hotelu mojej Emilki, wiec postanowiłem jechać za nim. Śledziłem go jakiś czas, aż w końcu zatrzymał się przed hotelem i wbiegł do windy hotelowej. Ja pobiegłem schodami w górę. Spotkali się, a co gorsza byli umówieni. Wyszli przed hotel gdzie podsłuchiwałem ich rozmowy. On się wypytywał o mnie, kim dla niej jestem, czy mnie kocha etc. W śnie nie padło potwierdzenie miłości. Kiedy wyszedłem do niej z hotelu udawałem, że to przypadek że się spotkaliśmy. Powiedziała mi tylko, że między nami jest już wszystko skończone i odeszli trzymając się za ręce. W tym momencie się obudziłem z podwyższonym poziomem adrenaliny i rządzą krwi.
Co to może oznaczać? Tym bardziej, że za jakiś niedługi czas wyjeżdżam na 4/5 miesięcy za granice.
W śnie wypowiedziałem ciekawe zdanie. Zapytany o to skąd się tu wziąłem, odpowiedziałem że nie wiem, bo to przecież tylko sen.
sobota, 2 kwietnia 2011
przesłanie
Chuj wam kurwa w dupę! Przyjdzie koza do woza! Jesli wy macie mnie w dupie, to pamietajcie ze i ja mam was w dupie! Tylko na to was stac?! Za to wszystko co dla was zrobiłem wy matkojebcy?! Nie potraficie zachowywać sie jak ludzie? Ja jestem tylko czlowiekiem i mam normalne ludzkie odruchy!
Pamietajcie! Nie mozecie juz na mnie wiecej liczyc. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie!
Kim wy jesteście aby oceniać mnie, kiedy nie widzicie własnego odbicia w lustrze?! Wasze rady?! Wiecie już gdzie je mam! Najpierw pokażcie na co was stać, a dopiero później przychodźcie do mnie!
Pamietajcie! Nie mozecie juz na mnie wiecej liczyc. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie!
Kim wy jesteście aby oceniać mnie, kiedy nie widzicie własnego odbicia w lustrze?! Wasze rady?! Wiecie już gdzie je mam! Najpierw pokażcie na co was stać, a dopiero później przychodźcie do mnie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)