rozjebany jestem emocjonalnie na czesci pierwsze. niestabilny, niebezpieczny, porywczy.
powiedz mi prosze po co cala ta szopka? nie potrafisz byc szczera? wyloz do cholery kawe na lawe! miej odwage byc ze mna szczera! powiedz mi wszystko tak jak jest i bylo naprawde...
rozrywa i pali mnie to od wewnatrz!
God hates us
niedziela, 4 marca 2012
piątek, 2 marca 2012
przygoda
moja przygoda rozpoczela sie wraz z przeprowadzka do Ostrowa Wielkopolskiego.
otoz ostrow wielkopolski - calkiem przyjemne miasto. nowe miejsce, nowi ludzie, pusta kartka, nowy start. Calkiem niezle sobie radzilem. po oplaceniu czynszu i rachunkow zostawalo mi tyle pieniedzy aby jeszcze sie pobawic. swieta bozego narodzenia wygladaly pod tym wzgledem sympatycznie bo stac mnie bylo na kupno prezentow dla najblizszych i nawet pojezdzenia po polsce. potem przyszly, a wlasciwie wrocily problemy serduchowe. moje rozdarcie dalo sie tez we znaki. tesknie. walka z wiatrakami o wlasne marzenia, ktore wcale nie sa juz moje. palenie trawki i tygodniowe chodzenie tylem. potrafilem byc pijany we wtorek o godzinie 14.00. lekka przesada. nie potrafilem zasnac na trzezwo. ganja jest dla mnie lekarstwem na sen i to kurwa dziala! zycie toczy sie dalej, nowe demony, nowe pasje, nowi wrogowie... po co to wszystko?!
dzis nie mam grosza przy duszy, tworze plany jednodniowe, ktore nie roznia sie od siebie w niczym -obudzic sie, zdobyc chleb i zasnac. kiedy klade sie spac kazdej nocy wyciagam srodkowy palec do zycia ktore w ostatnim czasie kopie mnie po dupie... NIE DAM CI SIE ZYCIE!
otoz ostrow wielkopolski - calkiem przyjemne miasto. nowe miejsce, nowi ludzie, pusta kartka, nowy start. Calkiem niezle sobie radzilem. po oplaceniu czynszu i rachunkow zostawalo mi tyle pieniedzy aby jeszcze sie pobawic. swieta bozego narodzenia wygladaly pod tym wzgledem sympatycznie bo stac mnie bylo na kupno prezentow dla najblizszych i nawet pojezdzenia po polsce. potem przyszly, a wlasciwie wrocily problemy serduchowe. moje rozdarcie dalo sie tez we znaki. tesknie. walka z wiatrakami o wlasne marzenia, ktore wcale nie sa juz moje. palenie trawki i tygodniowe chodzenie tylem. potrafilem byc pijany we wtorek o godzinie 14.00. lekka przesada. nie potrafilem zasnac na trzezwo. ganja jest dla mnie lekarstwem na sen i to kurwa dziala! zycie toczy sie dalej, nowe demony, nowe pasje, nowi wrogowie... po co to wszystko?!
dzis nie mam grosza przy duszy, tworze plany jednodniowe, ktore nie roznia sie od siebie w niczym -obudzic sie, zdobyc chleb i zasnac. kiedy klade sie spac kazdej nocy wyciagam srodkowy palec do zycia ktore w ostatnim czasie kopie mnie po dupie... NIE DAM CI SIE ZYCIE!
czwartek, 1 września 2011
again
i znowu wyladowalem tutaj. bez zbednych poprawnosci, bez ą ę etc...
...lecz wciaz bez mojej milosci. wiem juz i rozumiem to ze nigdy nie bede kochac tak jak kochalem Ciebie! ja to wiem, nie wiem tylko czy i Ty to wiesz. nikt nie patrzy na mnie tj Ty, nikt sie tak nie usmiecha, nikt tyle dla mnie nie znaczyl i znaczyc nie bedzie niz Ty! mimo ze nie zobaczysz tego dzis ani jutro, a byc moze nawet nigdy, to wiedz ze serce mi peka bez Ciebie a lzy same wyciskaja sie z oczu. tak bardzo chcialbym cofnac czas. tak bardzo chcialbym zebys byla madrzejsza,... tak bardzo.
dobranoc.
...lecz wciaz bez mojej milosci. wiem juz i rozumiem to ze nigdy nie bede kochac tak jak kochalem Ciebie! ja to wiem, nie wiem tylko czy i Ty to wiesz. nikt nie patrzy na mnie tj Ty, nikt sie tak nie usmiecha, nikt tyle dla mnie nie znaczyl i znaczyc nie bedzie niz Ty! mimo ze nie zobaczysz tego dzis ani jutro, a byc moze nawet nigdy, to wiedz ze serce mi peka bez Ciebie a lzy same wyciskaja sie z oczu. tak bardzo chcialbym cofnac czas. tak bardzo chcialbym zebys byla madrzejsza,... tak bardzo.
dobranoc.
wtorek, 19 kwietnia 2011
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
mystery no more!
Dziwny dzień dziś miałem. Wyszedłem z domu -to już coś, zakupy (ciuchy robocze, fajki etc). Przygotowania do wyjazdu. Czuje się dziwnie. Przyzwyczaiłem się do moich 4 ścian. Jest tu nudno ale swojsko. Teraz będę musiał zmienić ponownie własne przyzwyczajenia.
Mimo wszystko cieszę się na wyjazd. Nareszcie się stąd wyrwę, z zapyziałego miejsca bez perspektyw i przyszłości. Zbieram muzykę na najbliższe 5miesięcy. Już nie ściągam filmów, bo kto je obejrzy? Do dziś przez ostatnie 2/3 tygodnie pobrałem ok 50 filmów, kilka gier, łącznie grubo ponad 100GB danych. Imponujące.
Dziś już nie będę nic robić. Skończę pisać posta i kładę się do łóżka. Poczytam jeszcze Alchemika -P.Coelho i lulu. Wciągnęła mnie ta książka bez reszty. Dawno nie miałem dobrej książki, które tak bardzo lubię. Kiedy będę już pracować tutaj w kraju to przynajmniej raz w miesiącu będę kupować nową książkę, chyba że nie zdążę przeczytać poprzedniej.
Teraz coś do Ciebie...
Jestem ostatnią osobą, która ucieka się do paniki. Kiedy sytuacja zmusza, to stoję twardo na ziemi, a kiedy pozwala odpływam w marzeniach. Wiesz, że tak jest. Dlatego mimo, że się martwię, to wiem, że Twoje omdlenia są spowodowane przemęczeniem, brakiem snu, odpoczynku, stresem w domu i/lub w szkole. Wiem, że wszystko będzie dobrze, że to nić poważnego i że szybko wrócisz do siebie, fizycznie, psychicznie oraz mentalnie. Czekam na wiadomość od Ciebie rano co powiedział Ci lekarz. Jestem dobrej myśli. Napiszesz prawda? Wiesz, że się martwię.
Poza tym...
Dziś wynikło dziwne nieporozumienie. Opowiedziałem Ci wszystko, więc nie będę już tu marnować tuszu.
No more any mystery! -pamiętasz kiedy powiedziałem Ci, że wyjeżdżam już w tą środe? Miałem niesamowitą przyjemność Ci to powiedzieć, a Twoje zaskoczenie dało mi wiele satysfakcji.
Było to czymś odległym, na tyle, że stało się niemożliwym, aż tu nagle BACH! Spadło nagle. Smuci mnie to, że dopiero teraz pokazałaś, że tęsknisz, tj byś dopiero teraz uświadomiła sobie, że mnie już tu nie będzie, że nie odpiszę Ci na smsa, a całkiem prawdopodobne, że nie napisze nawet posta na tym blogu.
Dopiero kiedy się dowiedziałaś, że wkrótce wyjeżdżam powiedziałaś "tęsknie. kocham". Wczoraj nad ranem kiedy potrzebowałaś usłyszeć, że kocham, że również tęsknie, nie dostałaś tego, mimo, że tak jest.
Dowiedziałaś się jak to jest potrzebować, jak to jest próbować coś zmienić ze wszystkich sił na marne. Dowiedziałaś się jak bardzo ja potrzebowałem Ciebie, pozostawiony na pastwę moich własnych demonów.
Złości mnie to. Tyle razy próbowałem przemówić Ci, że niebawem nadejdzie rozłąka. Bezskutecznie. Wtedy dotarł fakt i mnie obudziłaś. Nie mam Ci za złe, że mnie obudziłaś. Mam Ci za złe Twoją reakcje, kiedy ja potrzebowałem. Ja widzę przed oczami Twoją wiadomość "Ja pierdziele! Jest 10 rano! Wydaje mi się, że jasne było to, że nie piszemy. Więc o co teraz chodzi?!". Dlatego byłem zimny, tj ten poranek, który towarzyszył naszej rozmowie. Zbyt późno otworzyłaś oczy, by zobaczyć nasze rozstanie.
Mimo wszystko cieszę się na wyjazd. Nareszcie się stąd wyrwę, z zapyziałego miejsca bez perspektyw i przyszłości. Zbieram muzykę na najbliższe 5miesięcy. Już nie ściągam filmów, bo kto je obejrzy? Do dziś przez ostatnie 2/3 tygodnie pobrałem ok 50 filmów, kilka gier, łącznie grubo ponad 100GB danych. Imponujące.
Dziś już nie będę nic robić. Skończę pisać posta i kładę się do łóżka. Poczytam jeszcze Alchemika -P.Coelho i lulu. Wciągnęła mnie ta książka bez reszty. Dawno nie miałem dobrej książki, które tak bardzo lubię. Kiedy będę już pracować tutaj w kraju to przynajmniej raz w miesiącu będę kupować nową książkę, chyba że nie zdążę przeczytać poprzedniej.
Teraz coś do Ciebie...
Jestem ostatnią osobą, która ucieka się do paniki. Kiedy sytuacja zmusza, to stoję twardo na ziemi, a kiedy pozwala odpływam w marzeniach. Wiesz, że tak jest. Dlatego mimo, że się martwię, to wiem, że Twoje omdlenia są spowodowane przemęczeniem, brakiem snu, odpoczynku, stresem w domu i/lub w szkole. Wiem, że wszystko będzie dobrze, że to nić poważnego i że szybko wrócisz do siebie, fizycznie, psychicznie oraz mentalnie. Czekam na wiadomość od Ciebie rano co powiedział Ci lekarz. Jestem dobrej myśli. Napiszesz prawda? Wiesz, że się martwię.
Poza tym...
Dziś wynikło dziwne nieporozumienie. Opowiedziałem Ci wszystko, więc nie będę już tu marnować tuszu.
No more any mystery! -pamiętasz kiedy powiedziałem Ci, że wyjeżdżam już w tą środe? Miałem niesamowitą przyjemność Ci to powiedzieć, a Twoje zaskoczenie dało mi wiele satysfakcji.
Było to czymś odległym, na tyle, że stało się niemożliwym, aż tu nagle BACH! Spadło nagle. Smuci mnie to, że dopiero teraz pokazałaś, że tęsknisz, tj byś dopiero teraz uświadomiła sobie, że mnie już tu nie będzie, że nie odpiszę Ci na smsa, a całkiem prawdopodobne, że nie napisze nawet posta na tym blogu.
Dopiero kiedy się dowiedziałaś, że wkrótce wyjeżdżam powiedziałaś "tęsknie. kocham". Wczoraj nad ranem kiedy potrzebowałaś usłyszeć, że kocham, że również tęsknie, nie dostałaś tego, mimo, że tak jest.
Dowiedziałaś się jak to jest potrzebować, jak to jest próbować coś zmienić ze wszystkich sił na marne. Dowiedziałaś się jak bardzo ja potrzebowałem Ciebie, pozostawiony na pastwę moich własnych demonów.
Złości mnie to. Tyle razy próbowałem przemówić Ci, że niebawem nadejdzie rozłąka. Bezskutecznie. Wtedy dotarł fakt i mnie obudziłaś. Nie mam Ci za złe, że mnie obudziłaś. Mam Ci za złe Twoją reakcje, kiedy ja potrzebowałem. Ja widzę przed oczami Twoją wiadomość "Ja pierdziele! Jest 10 rano! Wydaje mi się, że jasne było to, że nie piszemy. Więc o co teraz chodzi?!". Dlatego byłem zimny, tj ten poranek, który towarzyszył naszej rozmowie. Zbyt późno otworzyłaś oczy, by zobaczyć nasze rozstanie.
niedziela, 17 kwietnia 2011
Pozwól, że odpowiem na Twoje posty...
-Raz w ciągu naszego związku zaistniała sytuacja, gdzie seks był priorytetem. Przeprosiłem Cie za to i żałowałem, że tak się zdarzyło. Nigdy więcej się to nie powtórzyło. Zatem pytam czy dałem kiedykolwiek Ci powody byś pomyślała, że to czego teraz pragnę to seks?! Czasami mnie przeceniasz, a dziś mnie nie doceniłaś. Potrzebowałem się przytulić, położyć przy Tobie, zasnąć i się obudzić, pocałować. Byłaś u mnie. Co zastałaś? Bałagan i smród. Ja też nie byłem świeży. Czy pokój wyglądał jak bym w nim przyjmował gości lub się ich spodziewał?! Na jakiej podstawie określasz czy wrócił syndrom czy nie? Bo wszystko mówi co innego!!!
-Ważne jest Twoje szczęście. Co dziś jest Twoim szczęściem?
-Nie będę zły. Wole przeczytać najgorsza prawdę.
-Pamiętaj co mi obiecałaś...
-A więc jadę, nie żałujesz, że nie spędziliśmy więcej czasu razem kiedy było to możliwe?
I don't know you anymore.
cheers.
-Raz w ciągu naszego związku zaistniała sytuacja, gdzie seks był priorytetem. Przeprosiłem Cie za to i żałowałem, że tak się zdarzyło. Nigdy więcej się to nie powtórzyło. Zatem pytam czy dałem kiedykolwiek Ci powody byś pomyślała, że to czego teraz pragnę to seks?! Czasami mnie przeceniasz, a dziś mnie nie doceniłaś. Potrzebowałem się przytulić, położyć przy Tobie, zasnąć i się obudzić, pocałować. Byłaś u mnie. Co zastałaś? Bałagan i smród. Ja też nie byłem świeży. Czy pokój wyglądał jak bym w nim przyjmował gości lub się ich spodziewał?! Na jakiej podstawie określasz czy wrócił syndrom czy nie? Bo wszystko mówi co innego!!!
-Ważne jest Twoje szczęście. Co dziś jest Twoim szczęściem?
-Nie będę zły. Wole przeczytać najgorsza prawdę.
-Pamiętaj co mi obiecałaś...
-A więc jadę, nie żałujesz, że nie spędziliśmy więcej czasu razem kiedy było to możliwe?
I don't know you anymore.
cheers.
Subskrybuj:
Posty (Atom)