wtorek, 22 marca 2011

Bezsenność

Właśnie wyczytałem, że jest to choroba. Z tego wynika, że jestem chory. Zaburzenia snu, inaczej zwane agrypnią, asomią, a w języku łacińskim nosi zgrabną nazwę insomnia. W moim skromnym zasobie słów sen jest to odpoczynek zarówno fizyczny, jak i psychiczny. Moim problemem jest to że nie potrafię przestać myśleć w łóżku. Godzina 02:47. Co robi Tomasz? Siedzi przy swojej nowej zabawce (dla mniej rozwiniętych umysłowo zwierząt mam tu na myśli ten blog). Nie jest to normalne. Kiedy kładę się spać czuję się jak coś pomiędzy zombi, a rośliną.  Jestem tak zmęczony robieniem "nic", że aż nie mogę zasnąć, a przecież nie przepracowuję się jako pasożyt rodziców. Wiecie, wynoszenie śmieci, koszenie trawnika w sezonie zbiorów, oglądanie discovery chanel, national geographic etc. Najgorsze jest to, że taki stan ma miejsce noc w noc. Idzie na łeb dostać. Pewnie też rozstroiłem sobie swój biologiczny zegar...
bla
bla
bla
...nie łykam żadnych proszków na sen, nie nadużywam alkoholu, nie jestem pobudzonym ćpunem, ani nie pije kawy.
Po prostu kładę się do mojego łoża zamykam oczy i to tyle. Potrafię tak przeleżeć godzinami. Nie jest to umiejętność którą chciałbym w sobie rozwijać, a wręcz przeciwnie. Wietrzenie pokoju, szklanka mleka, czytanie książki nic nie dają. Istniał jedyny sposób na moją bezsenność, lek na całe zło -moja mała Emily. Co dobre szybko się kończy hmm?
To dopiero drugi mój post na tym blogu a już wiecie o mnie całkiem wiele. Nie jestem pewien czy się z tego powodu cieszyć czy usuwać posta...
No nic. Wracam do świata niespokojnej nocy.
Dobranoc mistrzu Bloggerze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz